Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widelec. Pokaż wszystkie posty

Lunchbox: Kasza jaglana z jajkiem, awokado i warzywami


Jajko i awokado tworzą wspaniały duet. Szczególnie, jeśli są doprawione świeżo zmielonym pieprzem, a żółtko jest płynne... Mniam! Ten pełen zdrowych tłuszczy omega-3 i omega-6 mariaż spożywczy był zalążkiem dania, które widzicie powyżej. Dzięki kaszy jaglanej i warzywom tworzą bardzo prostą i smaczną propozycję obiadową.

Posiłek jest bardzo sycący, zapewni brak uczucia głodu do końca pracy lub zajęć. Spodoba się tym, którzy lubią proste i zdrowe rozwiązania - a kto takich nie lubi?! Na dodatek jest kolorowy i bardzo apetyczny. W końcu jest awokado, które zapewnia obie te cechy :)  

To jak, działamy? 

PS. Z dużym prawdopodobieństwem jest to ostatni przepis, jaki wstawiam. 
Z Francji, ma się rozumieć. Od soboty znowu rezyduję nad Wisłą!

Lunchbox: Kasza jaglana z jajkiem, awokado i warzywami

Porcje: 2
466 kcal
BWT 17/60/19
Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:

  • 120g suchej kaszy jaglanej
  • 2 jaja
  • 1 awokado
  • 1 papryka
  • 2 pomidory
  • 2 łyżki jogurtu
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną przesypać na sitko i sparzyć wrzątkiem. Zalać podwójną ilością wody w stosunku do objętości kaszy, zamieszać, przykryć pokrywką i gotować na średnim ogniu ok. 10-15 minut, dopóki woda całkowicie się nie wchłonie. W międzyczasie usmażyć na patelni 2 jaja, awokado pokroić w paski, a paprykę i pomidory pokroić w kostkę. Gdy kasza się ugotuje, wymieszać ją z awokado (można zostawić kilka plasterków do dekoracji), papryką, pomidorami, jogurtem, solą i pieprzem, a na górę wyłożyć jajka.

Smacznego!

Izraelska szakszuka z fasolą

Gdy byłam mała, w moim rodzinnym domu na obiad prawie nigdy nie robiło się makaronu, ponieważ Tata nie jest jego fanem. Jedyna okazja, by zjeść pastę, zdarzała się więc na obiadach w domach koleżanek i kolegów. Ludzie, którzy lubią pasty, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy wolą przewagę sosu nad makaronem i tych, którzy właściwie mogliby jeść sam makaron (serdeczne pozdrowienia dla Madzi :) ). Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Jeśli Wy też, to szakszuka może być Waszym odkryciem sezonu.

To zabawnie brzmiące z nazwy danie wywodzi się z kuchni arabskiej i w dosłownym tłumaczeniu oznacza wielki bałagan. Tak też wygląda - konia z rzędem temu, kto potrafi tej mamałydze zrobić przyzwoite zdjęcie (wieczorem). Tak jak szarlotka przybiera w Europie formę apfelstrudel czy apple pie różniąc się sposobem przygotowania w zależności od kraju, tak samo szakszuka ma inne tradycyjne dodatki w różnych krajach. Moja wersja jest najbliższa izraelskiej, w której absolutnie nie może zabraknąć jajek. Smażą się pod przykryciem tylko 2,5 minuty, więc po wyjęciu ich białko jest ścięte, a żółtko płynne - zupełnie jak w jajkach po benedyktyńsku. Mniam!

Gdyby jajka po benedyktyńsku miałyby założyć spółkę z sosem do spaghetti bolognese, nazwałyby ją Izraelska Szakszuka Sp. z o.o. Z fasolą będzie to dobre danie obiadowe, bez fasoli świetnie sprawdza się jako porządne śniadanie w mroźne poranki, ale i jako ciekawa alternatywa na kolację. Wypróbujcie sami :)


Izraelska szakszuka

Porcje: 2
411 kcal
BWT 27/55/12
Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:

  • 1 ząbek czosnku
  • 1 mała cebula
  • 1 puszka pomidorów
  • 200g fasoli z puszki (u mnie biała)
  • 4 jaja
  • 1 łyżka posiekanej bazylii
  • pół łyżeczki oregano
  • pieprz

Przygotowanie:

Cebulę drobno posiekać i zeszklić na patelni, odsunąć na bok. Podsmażyć posiekany czosnek przez pół minuty, dodać pomidory z puszki, podzielić je na mniejsze kawałki łopatką do mieszania. Dodać fasolę i wymieszać. Smażyć na patelni na sporym ogniu ok. 5 minut bez mieszania. Po tym czasie zrobić w pomidorowej masie "dziury" na jajka, wbić je, przykryć patelnię i smażyć 2,5 minuty do momentu ścięcia się białek. Zdjąć patelnię z ognia, posypać bazylią, doprawić oregano i pieprzem. Podawać od razu (najlepiej w głębokich talerzach). 

Smacznego!

Frittata z łososiem, szpinakiem i serem gruyere































  

"Będę o 19, zrobisz coś dobrego i czystego na ciepło?"

Jest prośba, jest wystrzałowe danie na ciepło!

Frittata to inaczej wytrawny pieczony omlet. Robi się trochę dłużej niż klasycznego omleta z patelni, ale za to ma, oprócz tajemniczej nazwy, bardziej elegancki charakter i delikatniejszy smak. Do frittaty można wrzucić wiele składników - to jedno z dań do "czyszczenia lodówki". Bardzo dobrze smakuje z papryką, cebulą i pomidorami, ale tym razem zdecydowałam się na znane i lubiane połączenie łososia ze szpinakiem. "Wisienką na torcie" jest ser gruyere - to moje ostatnie dni emigracji we Francji, więc trzeba korzystać z dostępu do dobrych serów na każdym rogu :)

Jest to propozycja typowo białkowo-tłuszczowa (tylko 4g węglowodanów w porcji) i dość uniwersalna, jeśli chodzi o posiłek, bo może służyć za porządne śniadanie, całkiem solidny obiad lub zasłużoną kolację po ciężkim dniu.

P.S. Kolejny raz przepraszam za jakość zdjęcia - było robione kalkulatorem, późnym wieczorem, w najgorszym możliwym świetle... może Święty Mikołaj poratuje mnie nowym telefonem i zarazem lepszym aparatem? :)

Frittata z łososiem, szpinakiem i serem gruyere

Porcje: 2
388 kcal
BWT 36/4/25
Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:

  • 100g szpinaku
  • 4 jaja
  • 2 łyżki mleka
  • 1 łyżka posiekanej bazylii
  • 100g pokrojonego w małe kawałki łososia (użyłam wędzonego)
  • 1 ząbek czosnku
  • 60g sera gruyere (można użyć innego sera żółtego, który dobrze się zapieka, fety, koziego czy mozzarelli)
  • garść roszponki
  • 1 pomidor

Przygotowanie:

Piekarnik ustawiamy na 180 stopni. Szpinak podsmażamy na suchej patelni, aż zwiędnie (mrożony tak samo), W międzyczasie jajka i mleko roztrzepujemy w misce, dodajemy do smaku sól i pieprz. Dodajemy bazylię, kawałki łososia i szpinak. Na patelni po szpinaku przez chwilkę podsmażamy przeciśnięty przez prasę czosnek i dodajemy do masy. Ser ścieramy na najmniejszych oczkach tarki. Dodajemy dwie trzecie startego sera do masy, mieszamy i wylewamy do formy (używam silikonowej keksówki, wtedy nic nie przywiera). Pieczemy 15 minut lub dłużej - do momentu, gdy masa będzie widocznie ścięta (nie będzie żadnej wody na wierzchu). Po tym czasie posypujemy wierzch tarty pozostałym serem i pieczemy kolejne 5 minut, aż ser ładnie się przypiecze. Podajemy z roszponką i ósemkami pomidora.

Inspiracja.

Smacznego!

Czekoladowy omlet z kaszy manny



Najpopularniejszym postem na stronie od chwili wstawienia do chwili obecnej niezmiennie jest przepis na omlet z kaszy manny. Nic dziwnego - pięknie się prezentuje, jest puszysty i smakuje jak ciasto :) Robię go bardzo często, eksperymentuję z połączeniami różnych owoców i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Najchętniej dodaję do niego pokrojoną w kostkę brzoskwinię, a w połączeniu z rodzynkami wychodzi al'a sernik - cudo!

Obecnie jestem w trakcie trzeciej przeprowadzki w tym roku (w tym drugiej za granicą), więc po raz kolejny organizuję w kuchni czyszczenie zapasów. Przeglądając najwyższe półki znalazłam kakao i w ten sposób zrodził się pomysł na dzisiejszą propozycję - nową wersję popularnego omletu.

Trochę kakao w końcówce listopada wszystkim nam się przyda!


Czekoladowy omlet z kaszy manny

Porcje: 2
320 kcal
BWT 19/35/12
Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:


  • 10g jagód goji, niesłodzonej żurawiny lub innych pokrojonych bakalii
  • 4 jajka
  • 100g jogurtu naturalnego
  • 40g kaszy manny
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki miodu   

Przygotowanie:

Wrzucić bakalie do szklanki z ciepłą wodą. Pozostałe składniki dokładnie wymieszać rózgą.
Powstałą masę wylać na patelnię, na wierzch wysypać bakalie i smażyć na średnim ogniu pod przykryciem do momentu, gdy wierzch omleta się zetnie.
Omlet przekroić na pół i polać łyżeczką miodu.


Smacznego!

W&H Zestaw #2



W Wasze ręce / oczy / monitory / ekrany oddaję drugi całodniowy zestaw stworzony z przepisów zamieszczonych na Widelcu. Podobnie jak pierwszy, składa się z 5 różnych posiłków. Jest zbilansowany tak, by zawierał odpowiednią ilość białek, dobre tłuszcze i wartościowe węglowodany. I oczywiście tak, żeby nie było nudno! Dopasujcie ilości do Waszego zapotrzebowania, bierzcie listę zakupów i do dzieła! Zachęcam do zrobienia podwójnej porcji - będzie na dwa dni lub dla drugiej połówki, przyjaciółki, sąsiada... To będzie wspaniały dzień dla miłośników placków na śniadanie, kaszy jaglanej i dobrej rybki.

Adnotacja: Przepis na baton owsiany jest na 10 porcji - schowajcie nadprogramowe batony w zamrażarce na czarną godzinę :)

Przy okazji: wszystkie zestawy możecie znaleźć w pasku nawigacyjnym na górze w sekcji "Widelec" w zakładce "Zestawy".

Jeśli skorzystacie z zestawu, za co serdecznie trzymam kciuki, ślicznie proszę o opinię w komentarzach :)

Smacznego!


ZESTAW #2

Porcje: 2
kcal: 1431
B/W/T: 81/219/36


Menu:

Lista zakupów:

  • 6 łyżek mąki kokosowej
  • 2 łyżki cukru (ksylitolu, kokosowego, u mnie erytrytolu)
  • 2 szczypty proszku do pieczenia
  • 6 białek jaj
  • 2 łyżki musu z banana, dyni, jabłka (ważne, by był dobrze rozbity)
  • 2 szklanki mleka
  • 2 łyżki kawałków czekolady (opcjonalne)
  • pół łyżeczki oleju kokosowego/oliwy
  • pół szklanki + półtorej łyżki miodu
  • pół szklanki masła orzechowego
  • 120g płatków owsianych
  • 70g odżywki białkowej
  • 2 ćwiartki + łyżeczka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki startego imbiru (lub pół łyżeczki suchego)
  • łyżka sezamu
  • 4 łyżki sosu sojowego
  • 200g łososia
  • kilka listków bazylii (można także wykorzystać miętę, pietruszkę lub kolendrę)
  • 2 garści sałaty
  • 1 pomidor
  • ćwiartka cebuli
  • 180g kaszy jaglanej
  • 6 daktyli
  • łyżka + pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • sok z połowy pomarańczy + plasterki do dekoracji
  • 1 brokuł
  • 400g obranej marchewki
  • 125g jogurtu naturalnego
  • 2 ząbki czosnku
  • 50g sera feta pokrojonego w drobną kostkę
  • 2 łyżeczki czarnuszki

Szarlotkowe muffiny owsiane


Niektórzy mówią, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Może i czasem mają rację, ale na pewno nie w kwestii tego śniadania! 

Już kilkukrotnie wychwalałam na łamach tego bloga instytucję śniadania z piekarnika. Jest w tym coś naprawdę rozgrzewającego i dobrze nastrajającego na cały dzień. Anglicy też najwyraźniej tak uważali, gdy kilkadziesiąt lat temu stworzyli śniadaniowe breakfast muffins. Dobrze zbilansowane, w sam raz, by chwycić w łapkę i iść podbijać świat. Amerykanie oczywiście zrobili z nimi to, co z każdym innym daniem, czyli dodali tonę tłuszczu i cukru i tak powstały muffinowe bomby kaloryczne miłościwie panujące na półkach sklepowych... ale o tym kiedy indziej. Clue akapitu: śniadanie z piekarnika - to jest to!

Z kolei owsianka jest jednym z moich (i nie tylko moich) ulubionych posiłków na początek dnia. Prosta, szybka, niewymagająca dziwnych składników, zawsze smaczna. Do tego magiczne połączenie jabłek i cynamonu w każdej szanującej się szarlotce mówi samo za siebie. Łącząc te wszystkie aspekty powstaje śniadaniowy fenomen: muffiny o smaku szarlotki i wartościach odżywczych owsianki.

Wiele osób może zniechęcić konieczność pieczenia. Mnie z kolei zachęca, bo paradoksalnie zaoszczędza czas rano. A rano czas to pieniądz! Wystarczy wygospodarować 10 minut poprzedniego wieczoru, po pół godzinie wyjąć z piekarnika, powstrzymać się od ich natychmiastowego spałaszowania, a przez kolejne 2 poranki cieszyć się czekającym na nas śniadaniem. Smakuje dobrze zarówno na ciepło, jak i na zimno, więc przy napiętym planie można zjeść muffiny po drodze do pracy czy szkoły, a w luźniejsze dni podgrzać kilka minut w piekarniku. 

Myślę, że to również fajny sposób na zdrowe śniadanie dla dzieci. W końcu to ciastka na śniadanie!
A jeśli nie na śniadanie, to na podwieczorek do kawy - w końcu jeden muffin to tylko 140 bardzo wartościowych kalorii (w przeciwieństwie do wspomnianego amerykańskiego odpowiednika).

Szarlotkowe muffiny owsiane
Porcje: 2
429 kcal
BWT 17/73/9
Czas przygotowania: 10 minut + 30 minut pieczenia

Składniki:
  • 125 g jogurtu
  • pół szklanki mleka
  • 2 jajka
  • cynamon (ćwierć lub pół łyżeczki, zależnie od upodobań)
  • 1 łyżka miodu
  • 4 łyżki rodzynek
  • 80 g płatków owsianych
  • 1 spore jabłko obrane i pokrojone w kostkę
Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
Jogurt, mleko, jajka, cynamon i miód dobrze wymieszać w misce.
Dodać resztę składników i wymieszać (można odłożyć kilka rodzynek, by ozdobić nimi wierzch muffinek).
Przełożyć do foremek lub kokilek - korzystałam z silikonowych, masy wystarczyło na 6 foremek.
Piec 30 minut.

Porcja to połowa przepisu, więc w moim przypadku 3 muffiny.


Inspiracja.
Smacznego!



Komosa ryżowa z czerwoną fasolą i fetą



Quinoa brzmi co najmniej jak wyspa na Pacyfiku albo dawno wymarły ród Majów. Jakiś czas temu zauważyłam, że w sprawach kulinarnych (oprócz kręgów vegan-paleo-glutenfree-lowcarb-niewiemcojeszcze) dziwna nazwa bardziej odpycha niż przyciąga, w związku z czym zostałam zwolenniczką upraszczania sobie życia. Swojsko brzmiąca komosa już nie jest taka straszna :)

Komosa ryżowa w połączeniu z warzywami idealnie nadaje się do wzięcia na wynos - nie ma rzadkiego sosu, więc nic nam nie wycieknie, a do tego im bardziej będziemy trząść torebką lub plecakiem, tym lepiej się przemiesza ;) Danie robi się tak długo, jak gotuje się komosa, czyli około 20 minut. W międzyczasie wystarczy przepłukać fasolę i pokroić resztę warzyw oraz fetę, a na koniec całość wymieszać i skropić cytryną. Szybka, sycąca, lekko orzechowa w smaku i do tego bardzo zdrowa propozycja w sam raz na lunch.

Komosa ryżowa z czerwoną fasolą i fetą
Porcje: 2
366 kcal
BWT 18/57/8
Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
  • 50g suchej komosy ryżowej
  • 1 puszka czerwonej fasoli (250g)
  • pół niedużej cebuli (czerwona będzie świetnie pasować)
  • 50g sera feta
  • 1 duża papryka
  • sok z połowy cytryny
  • pieprz
Przygotowanie:

Komosę przepłukać na sicie wrzącą wodą, przełożyć do garnka, zalać podwójną ilością zimnej wody i gotować pod przykryciem do momentu, gdy komosa wchłonie całą wodę.
W międzyczasie na sicie przepłukać wyjętą z puszki fasolę, pokroić cebulę w piórka, a paprykę i fetę w kostkę.
Gdy komosa wchłonie wodę, wszystkie składniki wymieszać, skropić cytryną i doprawić pieprzem.

Smacznego!

Puchate placuszki śniadaniowe



Szukałam na nie lepszej nazwy, uwierzcie mi. Ale żaden przymiotnik nie opisze tych małych placuszków lepiej niż "puchate"!

Podobnie jak bananowe placki są zrobione z mąki kokosowej. Jednak różnica w przygotowaniu jest zasadnicza, a to głównie za sprawą o wiele łatwiejszego procesu smażenia. Jeśli mieliście problem ze zgarnianiem bananowych placków z patelni, robiąc je z tego przepisu możecie być spokojni.

Co do smaku i struktury, są one nieco inne niż w bananowych plackach. Te placuszki są bardzo delikatne i lekkie, z jednej strony zupełnie białe, więc trochę przypominają chmurki ;) I pasują do śniegowej aury, która (podobno) w Polsce już zapanowała na dobre.

Do przygotowania placuszków potrzebne będą tylko białka jajek. Jeśli nie lubicie wyrzucać żółtek, zawsze można z nich zrobić maseczkę na twarz. Albo zamrozić i przygotować z nich kiedyś ciasto na specjalną okazję ;) W przepisie jest też mus z banana, dyni lub jabłka - można po prostu rozgnieść banana widelcem (bardzo dokładnie, do uzyskania jednolitej konsystencji!) lub dodać puree z dyni albo dostępny w wielu sklepach gotowy mus jabłkowy lub z innych owoców. Co do cukru, musi być to cukier granulowany, a zatem odpadają miody i inne płynne słody, za to sprawdzą się ksylitol, cukier kokosowy czy też erytrytol (nie mylić ze słodzikami, słodzików unikamy :) ). Wymienione kawałki czekolady są opcjonalne - używajmy zwykłej posiekanej nożem gorzkiej czekolady lub gotowych "chocolate chips" z gorzkiej czekolady.

Puchate placuszki śniadaniowe
Porcje: 2
273 kcal
BWT 19/43/9
Czas przygotowania: 20 minut

Składniki:
  • 6 łyżek mąki kokosowej
  • 2 łyżki cukru (ksylitolu, kokosowego, u mnie erytrytolu)
  • 2 szczypty soli
  • 2 szczypty proszku do pieczenia
  • 6 białek jaj
  • 2 łyżki musu z banana, dyni, jabłka (ważne, by był dobrze rozbity)
  • szklanka mleka
  • pół łyżki ekstraktu waniliowego (opcjonalne)
  • 2 łyżki kawałków czekolady (opcjonalne)
  • pół łyżeczki oleju kokosowego/oliwy
Przygotowanie:

Do miski przesiać przez sitko mąkę, cukier, sól i proszek do pieczenia.

W oddzielnej misce lekko ubić białka jaj i ekstraktem waniliowym, dodać do suchych składników razem z musem i delikatnie mieszać, dodając szklankę mleka łyżka po łyżce do osiągnięcia jednolitej masy. Delikatnie wmieszać kawałki czekolady.

Na patelni na średnim ogniu rozpuścić olej, nadmiar wytrzeć ręcznikiem papierowym.

Wyłożyć na patelnię masę na 4-5 placków naraz (im mniejsze, tym łatwiej je zdjąć z patelni), nakryć patelnię pokrywką i tak smażyć półtorej minuty z każdej strony. Powtórzyć z resztą masy.

Inspiracja.

Smacznego!



Budyń jaglany o smaku pomarańczowo-waniliowym


Budyń jaglany obiegł blogosferę już dawno temu, ale ten przepis urzekł mnie najbardziej. Jest prosty, smaczny, słodki przez daktyle, wymaga zaledwie kilku składników, a jego pomarańczowo-waniliowy smak na długo pozostaje w pamięci.

Do jego wykonania potrzebny jest blender ze stopą miksującą (czyli tzw. żyrafy) - próbowałam kiedyś użyć miksera i nie zakończyło się to zbyt dobrze...

Na śniadanie, na podwieczorek, jako przekąska do pracy... posmakuje wszystkim, zapewniam!

Budyń jaglany o smaku pomarańczowo-waniliowym
Porcje: 2
307 kcal
BWT 10/59/4
Czas przygotowania: 25 minut

Składniki:[Listonic]
- 1 szklanka mleka roślinnego lub krowiego
- 1 szklanka wody
- 100g kaszy jaglanej
- 6 daktyli
- pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
- sok z połowy pomarańczy + plasterki do dekoracji

Przygotowanie:
Mleko i wodę wymieszać w garnku i podgrzewać. Kaszę przepłukać na sitku pod bardzo gorącą wodą, wsypać do mleka i wody. Gotować, co chwilę mieszając. W międzyczasie wyjąć pestki z daktyli. Gdy kasza wchłonie większość mleka, dodać daktyle i gotować jeszcze kilka minut. Zdjąć z ognia, dodać ekstrakt waniliowy, sok z połowy pomarańczy i zblendować na gładką masę. Udekorować pomarańczą. Można polać odrobiną miodu, posypać orzechami lub innymi ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

Jesienna jaglanka śliwkowo-orzechowa


Dziś rano zamiast gór i pagórków, które zazwyczaj mam przyjemność oglądać z okna, nie zobaczyłam absolutnie niczego oprócz gęstej mgły. Listopad rozkręcił się na dobre... co przypomina mi o tym, że czas najwyższy nastawić piernik świąteczny! Tak, do Świąt Bożego Narodzenia zostało niecałe 7 tygodni. Niektórzy rozpoczęli już rytualne słuchanie Mariah Carey...

Pozostaje tylko pogodzić się z panującą jesienią i wytoczyć odpowiednie środki do walki z chłodem i kiepską aurą. A uwierzcie mi, niewiele rzeczy działa w tym zakresie tak dobrze, jak porządne śniadanie!

Koniec mrożonych śniadanio-deserów, koktajli i innych letnich zabaw, pora na gorącą, treściwą jaglankę. 

Jesienna jaglanka śliwkowo-orzechowa
Porcje: 1
300 kcal
BWT 10/53/7
Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:[Listonic]
- 2 płaskie łyżki kaszy jaglanej
- 2 płaskie łyżki płatków owsianych
- 2 śliwki
- pół szklanki mleka
- pół szklanki wody
- 1 orzech brazylijski
- pół łyżki miodu

Przygotowanie:
Kaszę i płatki wsypać do mleka i wody. Gotować, co chwilę mieszając. W międzyczasie pokroić śliwki i rozdrobnić orzecha. Gdy kasza będzie miękka, przełożyć jaglankę do miski. Wyłożyć śliwki, posypać kawałkami orzecha i polać miodem.

Smacznego!

Bananowe placuszki



Banan + jajko = placek. Proste równanie, nie? No cóż, okazało się, że nie do końca.

Kiedyś próbowałam zrobić placki bananowe, które na amerykańskich stronach o zdrowym żywieniu robiły w owym czasie furorę i rajd przez wszystkie możliwe portale typu Pinterest. Nie tylko mi nie wyszły - one nawet nie były okrągłe, bo ściągając je z patelni traciły kształt. Poza tym, natychmiast robiły się czarne. Bardziej niż placki przypominały spaloną bananową jajecznicę... Pamiętam, że tego dnia musiałam na śniadanie zadowolić się jogurtem i kawałkiem pomidora, bo to jedyne, co akurat miałam w kuchni i mogłam wziąć na wynos, bo na zrobienie normalnego śniadania nie miałam już czasu.

Nic zatem dziwnego, że od tamtej pory do placków bananowych podchodzę bardzo ostrożnie. Okazuje się, że banan i jajko to nie wszystko - żeby całość trzymała się przysłowiowej "kupy", trzeba jeszcze kilka magicznych dodatków i szczyptę wiedzy na temat przygotowania tych małych placuszków.

Podstawą jest nieprzywierająca patelnia, średni ogień, odrobina oleju kokosowego (lub oliwy, choć olej kokosowy smakowo pasuje lepiej) i łopatka, którą łatwo przewrócić placki na drugą stronę - czyli taka, która nie ma grubego zakończenia (moja poczciwa z Ikei daje radę na medal).


Placki robią się bardzo szybko. Po wylaniu masy na patelnię wystarczy chwila, by na powierzchni pojawiły się bąbelki - takie, jak na zdjęciu obok. To niezawodny znak tego, że czas przewrócić je na drugą stronę. To wymaga delikatności, bo placek nie jest jeszcze zupełnie sztywny. Wystarczy podłożyć łopatkę do 1/3 placka i wtedy ostrożnie podnieść - reszta powinna odkleić się od patelni. A potem dokonać aktu odwagi i przewrócić na drugą stronę. Może przy pierwszym się nie uda, ale przy drugim już na pewno :)

To propozycja typowo białkowo-tłuszczowa, bardzo lekka i smaczna. Spodoba się miłośnikom słodkich śniadań czy podwieczorków i delikatnych smaków.


Bananowe placuszki
Porcje: 2
251 kcal
BWT 12/32/9
Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:[Listonic]
- 3 jajka
- 2 banany (im bardziej miękkie, tym lepiej)
- 2 łyżki mąki kokosowej (można użyć zmielonych wiórek)
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- opcjonalnie: pół łyżeczki ekstraktu waniliowego

Przygotowanie:
Wszystkie składniki dobrze zmiksować w blenderze. Rozgrzać patelnię z odrobiną oleju kokosowego, rozetrzeć ręcznikiem papierowym po całej patelni (i nie poparzyć się przy tym). Nakładać po łyżce masy i lekko rozsmarowywać, nadając okrągły kształt. Smażyć minutę lub do momentu pojawienia się bąbelków, ostrożnie odseparować przyklejoną masę od powierzchni patelni, podważyć łopatką i ostrożnie przewrócić na drugą stronę, smażyć ok. pół minuty. Powtórzyć z resztą masy.

Podawać z cynamonem lub odrobiną miodu.


Inspiracją jest przepis z nowej książki Ani Lewandowskiej. Wyjściowy przepis zmodyfikowałam o dodatkowe jajko i łyżkę mąki kokosowej, które sprawiają, że placki lepiej trzymają kształt (są tak samo smaczne, a i "makro" się zgadza ;) ).

Smacznego!

Szybki placek dyniowy


Znacie to uczucie, gdy potrzebujecie czegoś słodkiego i to szybko?
Najlepiej jakieś ciasto?
Ale najlepiej w wersji odchudzonej?
I najlepiej z dynią?

No dobra - mogę być osamotniona, jeżeli chodzi o ostatnie dwa punkty. Ale jeśli chodzi o pierwsze dwa, to jestem pewna, że każdy z nas co jakiś czas tak ma. Na przykład dziś, gdy po wczorajszej sowitej kolacji i intensywnym wieczorze na mieście nastał tzw. "kac dzień" i gdy trzeba było zmierzyć się z brutalną rzeczywistością, zaistniała potrzeba czegoś na pokrzepienie ducha i ciała. O ile jestem przeciwniczką karmienia uczuć ("o, jest mi smutno, zjem wszystko"), to nie da się zaprzeczyć, że jedzenie poprawia humor i można, ba, trzeba wykorzystywać to w odpowiedni sposób. Jednym z takich sposobów są zdrowe wypieki.

Ze względu na konsystencję i wysokość nie nazwałabym tego wypieku ciastem, a plackiem. W dodatku bardzo szybkim, bo piecze się zaledwie kwadrans, a przygotowanie polega na wymieszaniu wszystkich składników. Piekłam go w małej silikonowej keksówce - można zwiększyć powierzchnię formy i ilość składników dwukrotnie lub trzykrotnie, szczególnie, gdy chcemy nim poczęstować większą liczbę osób. Jedna porcja wystarcza na dwie osoby i świetnie sprawdzi się jako podwieczorek lub pokaźne drugie śniadanie w towarzystwie kawusi...

Placek jest bez jajek, bez glutenu i bez cukru. Jest za to dużo smaku i aromatu, a szczególnie ciepłej, lepkiej i słodkiej dyni.

A jeśli powyższy opis nadal nie przekonał Was do tego, by zawsze mieć zapas dyniowego musu "na czarną godzinę", to może skusi Was rekomendacja mojej drugiej Hantli, który po pierwszym kęsie głośno i dobitnie wyraził swój zachwyt. Nie powiem dokładnie jakimi słowami, bo się na mnie obrazi.
;)