Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 300-350kcal. Pokaż wszystkie posty

Czekoladowy omlet z kaszy manny



Najpopularniejszym postem na stronie od chwili wstawienia do chwili obecnej niezmiennie jest przepis na omlet z kaszy manny. Nic dziwnego - pięknie się prezentuje, jest puszysty i smakuje jak ciasto :) Robię go bardzo często, eksperymentuję z połączeniami różnych owoców i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Najchętniej dodaję do niego pokrojoną w kostkę brzoskwinię, a w połączeniu z rodzynkami wychodzi al'a sernik - cudo!

Obecnie jestem w trakcie trzeciej przeprowadzki w tym roku (w tym drugiej za granicą), więc po raz kolejny organizuję w kuchni czyszczenie zapasów. Przeglądając najwyższe półki znalazłam kakao i w ten sposób zrodził się pomysł na dzisiejszą propozycję - nową wersję popularnego omletu.

Trochę kakao w końcówce listopada wszystkim nam się przyda!


Czekoladowy omlet z kaszy manny

Porcje: 2
320 kcal
BWT 19/35/12
Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:


  • 10g jagód goji, niesłodzonej żurawiny lub innych pokrojonych bakalii
  • 4 jajka
  • 100g jogurtu naturalnego
  • 40g kaszy manny
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki miodu   

Przygotowanie:

Wrzucić bakalie do szklanki z ciepłą wodą. Pozostałe składniki dokładnie wymieszać rózgą.
Powstałą masę wylać na patelnię, na wierzch wysypać bakalie i smażyć na średnim ogniu pod przykryciem do momentu, gdy wierzch omleta się zetnie.
Omlet przekroić na pół i polać łyżeczką miodu.


Smacznego!

Budyń jaglany o smaku pomarańczowo-waniliowym


Budyń jaglany obiegł blogosferę już dawno temu, ale ten przepis urzekł mnie najbardziej. Jest prosty, smaczny, słodki przez daktyle, wymaga zaledwie kilku składników, a jego pomarańczowo-waniliowy smak na długo pozostaje w pamięci.

Do jego wykonania potrzebny jest blender ze stopą miksującą (czyli tzw. żyrafy) - próbowałam kiedyś użyć miksera i nie zakończyło się to zbyt dobrze...

Na śniadanie, na podwieczorek, jako przekąska do pracy... posmakuje wszystkim, zapewniam!

Budyń jaglany o smaku pomarańczowo-waniliowym
Porcje: 2
307 kcal
BWT 10/59/4
Czas przygotowania: 25 minut

Składniki:[Listonic]
- 1 szklanka mleka roślinnego lub krowiego
- 1 szklanka wody
- 100g kaszy jaglanej
- 6 daktyli
- pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
- sok z połowy pomarańczy + plasterki do dekoracji

Przygotowanie:
Mleko i wodę wymieszać w garnku i podgrzewać. Kaszę przepłukać na sitku pod bardzo gorącą wodą, wsypać do mleka i wody. Gotować, co chwilę mieszając. W międzyczasie wyjąć pestki z daktyli. Gdy kasza wchłonie większość mleka, dodać daktyle i gotować jeszcze kilka minut. Zdjąć z ognia, dodać ekstrakt waniliowy, sok z połowy pomarańczy i zblendować na gładką masę. Udekorować pomarańczą. Można polać odrobiną miodu, posypać orzechami lub innymi ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

Jesienna jaglanka śliwkowo-orzechowa


Dziś rano zamiast gór i pagórków, które zazwyczaj mam przyjemność oglądać z okna, nie zobaczyłam absolutnie niczego oprócz gęstej mgły. Listopad rozkręcił się na dobre... co przypomina mi o tym, że czas najwyższy nastawić piernik świąteczny! Tak, do Świąt Bożego Narodzenia zostało niecałe 7 tygodni. Niektórzy rozpoczęli już rytualne słuchanie Mariah Carey...

Pozostaje tylko pogodzić się z panującą jesienią i wytoczyć odpowiednie środki do walki z chłodem i kiepską aurą. A uwierzcie mi, niewiele rzeczy działa w tym zakresie tak dobrze, jak porządne śniadanie!

Koniec mrożonych śniadanio-deserów, koktajli i innych letnich zabaw, pora na gorącą, treściwą jaglankę. 

Jesienna jaglanka śliwkowo-orzechowa
Porcje: 1
300 kcal
BWT 10/53/7
Czas przygotowania: 15 minut

Składniki:[Listonic]
- 2 płaskie łyżki kaszy jaglanej
- 2 płaskie łyżki płatków owsianych
- 2 śliwki
- pół szklanki mleka
- pół szklanki wody
- 1 orzech brazylijski
- pół łyżki miodu

Przygotowanie:
Kaszę i płatki wsypać do mleka i wody. Gotować, co chwilę mieszając. W międzyczasie pokroić śliwki i rozdrobnić orzecha. Gdy kasza będzie miękka, przełożyć jaglankę do miski. Wyłożyć śliwki, posypać kawałkami orzecha i polać miodem.

Smacznego!

Nocna owsianka DIY


Motywy DIY są bardzo popularne od wielu lat (dla niewtajemniczonych rozwinięcie skrótu na obrazku poniżej). W kuchni większość osób kieruje się nim na co dzień, wrzucając na talerz to, co akurat zalega w lodówce. Dzisiejszą propozycję również można zakwalifikować do tej grupy, jako że jedynym, czym należy kierować się przy jej przygotowywaniu, to inwencja twórcza i dostępne składniki. Bierzemy to, co mamy pod ręką i zamieniamy w pyszną i niezwykle wartościową owsiankę, która posmakuje każdemu - w końcu dodane są nasze ulubione składniki (zakładając, że właśnie takie trzymamy w domu).

Owsiankę robimy wieczorem i wstawiamy do lodówki (polecam słoiki), a rano jemy na zimno. To kolejne śniadanie, które jest idealne dla śpiochów lub tych, którym rano zwyczajnie się spieszy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby przygotować ją rano i to w dodatku na ciepło - wystarczy wszystkie składniki wrzucić do garnka i podgrzać. Jedyne, czego nie polecam, to owsianki na zimno bez odstania w lodówce.

Owsianka ze zdjęcia składała się z mieszaniny płatków jaglanych, owsianych i muesli, mleka migdałowego, wiśni, czereśni i jagód, chia, otrębów, wiórek kokosowych i miodu (ok. 380 kcal). Pycha!

Do przepisu nie dodaję odnośnika do listy zakupów, bo zakładając, że utrzymujemy jakiekolwiek zapasy w domu, to bez problemu zrobimy ją zawsze z tych składników, które akurat mamy.

PS. Trzymajcie kciuki, dzisiaj pierwszy raz piekę chleb na prawdziwym zakwasie :)


Zapiekana owsianka truskawkowo-kokosowa



Nigdy nie miałam problemu z jedzeniem śniadań. Powiem więcej - nigdy nie mogłam zrozumieć, jak w ogóle można się nad czymś takim zastanawiać. Po przebudzeniu jestem głodna jak wilk, a zamiast dylematu "jeść czy nie jeść" pojawia się raczej pytanie "na słodko czy na słono?"

Odkąd zaczęłam więcej gotować, a szczególnie odkąd zaczęłam wybierać zdrowsze alternatywy dań, kilka przepisów zdobyło moje serce w sposób szczególny - a co ciekawe, przeważająca większość z nich dotyczy właśnie pory śniadaniowej. Powody są różne. Czasami jest to nowy, interesujący smak, kiedy indziej łatwość przygotowania, dostępność składników lub ich niewielka ilość. Jednak z czasem odkryłam, że chodzi o coś, co łączy wszystkie te czynniki. Kojarzycie, gdy kupując coś w sklepie szukacie produktu, gdzie wskaźnik jakość/cena jest jak najwyższy? Podobnie dzieje się u mnie z przepisami - szukam wskaźnika smak/czas.

(Chyba muszę opatentować ten wskaźnik. All rights reserved i te sprawy.)

Bo co z tego, że śniadanie będzie tak dobre, że z powodzeniem można by je serwować angielskiej królowej na śniadanie, skoro jego przygotowanie będzie trwało godzinę? Sorry, rano mamy wiele innych rzeczy do roboty, niż tylko gotowanie. Poniższy przepis może nie należy (tak jak poprzedni) do grupy "włóż-zmiksuj-jedz", ale niedużym wysiłkiem, a na pewno porównywalnym z tym, który wkładamy w robienie zwykłego śniadania, otrzymamy absolutną rewelację - wierzcie mi.

Gdy pierwszy raz zabrałam się za zapiekaną owsiankę, jej przygotowanie zajęło mi (od wejścia do kuchni do momentu zjedzenia) równo 30 minut. Tylko że w międzyczasie zdążyłam się umyć, ubrać, umalować, spakować i sprawdzić fejsa, a potem w zajadałam się pyszną owocową, przypominającą kruszonkę zapiekanką.

Jak? A tak!


Wrap z kurczakiem i mozzarellą (cztery oblicza owsianego naleśnika cz.2)




Oto druga odsłona owsianego naleśnika, tym razem na słono - z rozpływającą się mozzarellą, kurczakiem i świeżymi warzywami.

Nie ma w tym daniu nic odkrywczego oprócz tego, że naleśnik nie pochodzi ze sklepu, nie pachnie plastikiem i jest z mąki owsianej. Aha, no i oprócz tego, że ma idealne makro ;) Poza tym, wrap praktycznie robi się sam. Tę propozycję obiadową można też potraktować  jako "danie na winie", czyli włożyć do środka to, co się nawinie albo akurat zalega nam w kuchni.

Jeśli łapie Was ochota na junk food, to zdecydowanie jest to coś, co może uratować Was od wycieczki do szerokopojętego kejefsi lub innego kebaba oraz Waszą dietę od zrujnowania.

Wrapa można z łatwością zapakować i wziąć ze sobą wychodząc z domu - smakuje dobrze zarówno na ciepło, jak i na zimno.

Jeśli już stoi się te solidne 20 minut nad patelnią i smaży wspomniane naleśniki, to fajnie by było wykorzystać je nie tylko do śniadania. Z jednej porcji otrzymujemy 5 naleśników, jeden wędruje do śniadania, więc zostają nam cztery, z których w kilka chwil wyczarujemy obiad dla dwojga na dwa dni. Przepis podany jest dla jednej porcji, pamiętajcie o tym, robiąc zakupy.


Naleśniki na słodko z serem, bananem i masłem orzechowym (cztery oblicza owsianego naleśnika cz.1)



Po koncie na instagramie (oprócz ostatnich dość pokaźnych cheatów, ale o tym kiedy indziej) widać, że w ciągu ostatnich trzech tygodni oszalałam na punkcie naleśników.

A wszystko zaczęło się od pewnego piątkowego popołudnia, gdy naszła mnie tak wielka ochota na smaki z czasów dzieciństwa, że po prostu musiałam sobie go usmażyć. Po spałaszowaniu okazałej porcji naleśników z serem wbiłam wartości odżywcze do kalkulatora i okazało się, że nie taki diabeł straszny - a już szczególnie, gdy ominie się mąkę pszenną i zastąpi kukurydzianą lub owsianą.
Rzuciwszy się w wir poszukiwań przepisu na zdrowego placka natknęłam się na tego owsianego naleśniczka. Pozbawiłam go jedynie cukru, a po usmażeniu okazało się, że jest całkiem prosty w smażeniu, można go całkiem długo przechowywać w lodówce. Do tego, jest bardzo wszechstronny w użyciu, bo nie tylko można w niego zawinąć słodki twaróg z bananem, ale i kurczaka z rozpływającą się mozarellą. Można też pokroić go w ósemki i serwować jak chlebek naan do sałatek lub dipów.
Jest po prostu idealny! W dodatku bez glutenu, a choć nie mam nietolerancji, zauważyłam, że mój organizm zdecydowanie lepiej funkcjonuje bez niego.

Wszystkie oblicza owsianego naleśnika, które dotychczas zrealizowałam, będą tu sukcesywnie lądować. Do momentu, kiedy trafi ostatni, pewnie już wpadnę na kolejne... nie jest to trudne z takim fajnym plackiem.


Puszysta truskawkowa kasza manna z kokosem


Ostatnio kasza manna przewija się przez wpisy na W&H dość często, ale co ja poradzę - po prostu ją uwielbiam :) Jest bardzo łatwa i szybka w obróbce, stanowi dobre źródło węglowodanów, a do tego przywołuje wspomnienia z dzieciństwa.

Sezon na truskawki powoli się zaczyna, a ja, jako ich wierna fanka, jem je codziennie od dobrego tygodnia. Na Instagramie pojawiały się w towarzystwie placków, jogurtu, naleśników, a tym razem towarzyszą kaszy mannie*.

A żeby nie było im smutno, to na górę dorzucam jeszcze dodatek, który mam przyjemność używać w kuchni po raz pierwszy - miąższ z kokosa. Woda kokosowa to genialny napój (o tym kiedy indziej), chciałam się nim nagrodzić po ciężkim treningu, ale poraziła mnie jego cena. To już jest gruba przesada, żeby płacić 9 złotych za 250 ml wody. Ale gdy za tę samą cenę zobaczyłam całego, pięknego, wielkiego kokosa, który oprócz wody ma w sobie miąższ, postanowiłam dokonać inwestycji dla celów badawczych i przemaglować go w kuchni.

Poza tym... picie wody kokosowej z kokosa jest bardziej
hipsterskie, niż picie jej z butelki. Bliska odległość
od Placu Zbawiciela zobowiązuje! ;)
Okazało się, że kokosa można bardzo łatwo otworzyć, wody jest w nim mnóstwo - na pewno więcej niż 250 ml - a do tego ma w środku przepyszny, wartościowy miąższ (tłusty jak pieron, ale to w końcu dobre tłuszcze), który można wyjeść łyżeczką w ramach deseru lub dorzucić do innych potraw, niekoniecznie pochodzących z azjatyckiej kuchni. Zdecydowałam się na opcję nr 2 i kokos będzie przez kilka dni towarzyszył mi w śniadaniach i obiadowych sałatkach.

My tu gady gadu, a odeszłam zupełnie od tematu kaszy manny. Jest jeszcze jeden składnik, któremu ta potrawa zawdzięcza słowo "puszysta" w nazwie, a mianowicie porządnie ubite białko jaja, które dodajemy do ugotowanej kaszy. Odradza się spożywanie go niektórym osobom, m.in. kobietom w ciąży. Ważna jest również wysoka jakość używanych jajek!

Gdy więc zaopatrzymy się w jajka z pewnego źródła i pyszne truskawki, a przy okazji wpadnie nam w ręce miąższ kokosa lub wiórki, możemy zabierać się za przygotowanie delikatnego w smaku i zaskakująco sycącego śniadania. Tak się nim napchałam, że aż musiałam się na chwilę położyć z przejedzenia. Jak po obiedzie u babci. Serio.

*manna" odmieniamy tak samo, jak "panna" albo "wanna". You're welcome. :D


Zielony makaron z sosem pomidorowym


Konwersacja z przyjaciółką przez FB.
Ja: Dobra, przerwa w pisaniu magisterki, muszę zjeść obiad.
K: Smacznego, co jesz?
(wysyłam zdjęcie)
K: Łee, jakieś rozbebłane!

Faktycznie, moja porcja była niemiłosiernie rozbebłana i zdjęcie wyszło wybitnie niekorzystne. Postanowiłam obronić honor mojego wczorajszego dania i zrobić je ponownie, z naciskiem na jego prezencję. 

Nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę już nie mogę doczekać się wiosny. Samopoczucie daje mi się ostatnio tak we znaki, że każdy, nawet najmniejszy promyk słońca uznaję za błogosławieństwo. Przedwczoraj natknęłam się na zalegający na półce zielony makaron i skleciłam z niego pyszne spaghetti. Już zapomniałam, że używanie go w kuchni należy do wybitnych przyjemności, ponieważ gotuje się zaledwie 3 minuty. W dodatku zawiera 4 razy więcej białka i 60% mniej węglowodanów niż jego tradycyjny odpowiednik, co czyni go świetnym dla tych, którzy szukają źródła białka niemięsnego pochodzenia. Czyli dla mnie w ciągu ostatniego tygodnia.

I gwarantuję - spaghetti z nim w roli głównej, nawet rozbebłane, smakuje fantastycznie!

Bananowy koktajl z tofu


Co się stanie, jeśli zmiksujemy zamrożonego banana? Otóż wtedy dzieją się rzeczy magiczne! 

Mrożony banan to składnik większości wegańskich lodów i gęstych smoothie. Inne owoce po zamrożeniu też dają radę, ale żaden z nich nie da tak świetnej kremowej konsystencji bez użycia innych składników, na przykład jogurtu.

A co się stanie, gdy dodamy do tego...tofu?!
Wtedy powstaje świetny śniadaniowy koktajl obfitujący w białko, a do tego w pełni wegański, co część z Was może zainteresować ;) 
Nie chodzi tu jednak o klasyczny rodzaj tofu, a o silken tofu, czyli delikatniejszą wersję. Nawet to z etykietką "firm", czyli twarde, wcale twarde nie jest i o mały włos nie wyskoczyło mi na podłogę, gdy próbowałam otworzyć opakowanie. Dzięki temu świetnie nadaje się do tworzenia sosów, musów, omletów, ciast, oraz koktajli właśnie.

Weganie muszą nieźle powalczyć o podaż białka w swojej diecie, a sportowcy-weganie stoją przed gigantycznym wyzwaniem - przekonuję się o tym od kilku dni. Wdrażam do jadłospisu przepisy dostosowane do mojego zapotrzebowania, które nie wykorzystują produktów odzwierzęcych - uwierzcie mi, kilka dobrych dni zajęło mi przekształcanie moich obecnych dań w wegańskie bez straty w białkach lub zwyżkach w węglowodanach lub tłuszczach; nie wspominam nawet o wynajdywaniu nowych przepisów. Właśnie takich jak ten!
Innymi słowy: bardzo dobrze się bawiłam przez ostatnie kilka dni :D 

Przygotowanie bananowego koktajlu trwa nie dłużej niż 2 minuty i można łatwo zapakować go na wynos, choć lojalnie ostrzegam - najlepiej smakuje od razu po przygotowaniu.

To jak, miksujemy?