Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacyjne. Pokaż wszystkie posty

Nowy wygląd W&H


Przez kilka ostatnich dni intensywnie pracowałam nad nową odsłoną strony W&H zarówno od strony graficznej, jak i logistycznej. I oto jest - nowy wygląd Widelca.

Najbardziej zależało mi na górnym pasku, który zostaje na górze ekranu wraz z przewijaniem strony oraz na lepszym wyświetlaniu artykułów polecanych w danym momencie. Plus do tego wszystko można przewijać przeciągając myszką (zdjęcia Instagramowe na dole też).

Nowy wygląd to taki prezent ode mnie dla Nas z okazji roku funkcjonowania bloga... Tak tak, to już rok! Sama się zdziwiłam, gdy zobaczyłam tę datę w jednej z rubryk Bloggera.

Dajcie znać w komentarzach, jak Wam się podoba :)
Jeśli zauważycie jakiekolwiek nieprawidłowości w działaniu strony, napiszcie koniecznie!

Ułatw sobie zakupy, gotowanie i dietę, czyli słów kilka o aplikacji Listonic


Wygodna lista zakupów ListonicByć może zastanawialiście się, dlaczego przy przepisach umieszczanych na W&H pojawia się mały przycisk z napisem "zapisz w Listonic". Jest to odnośnik do platformy Listonic, która pozwala na tworzenie list zakupowych. Ich darmowa aplikacja na telefony od dwóch miesięcy codziennie ułatwia mi zakupy.

Kolejna aplikacja... tak, istnieje teoria, według której każda życiowa czynność ma swój odpowiednik w formie apki.  Ta akurat jest o tyle fajna, że jedno kliknięcie przy przepisie wysyła listę zakupową prosto na Wasz telefon.


Nie ma zapisywania na kartkach.
Nie ma zapominalstwa.
Nie ma wymówek!

A stan braku wymówek to stan, który trzeba pielęgnować i chronić! To stan, który umożliwia działanie bez przeszkód. I gotowanie bez nieprzyjemnych niespodzianek w postaci braku składników i dodatkowych wycieczek do sklepu o różnych dziwnych porach.

Kupowanie według określonej listy ma także inną zaletę - zmniejsza prawdopodobieństwo zakupu słodyczy, słonych przekąsek i innych niezdrowych produktów, których nie powinniśmy wkładać do koszyka. Trzymając się listy jest nam łatwiej ich unikać, a przez to trzymać określoną dietę.


Niezły hantel...


Dwa dni temu krew zamarła mi w żyłach. Powodem był błąd, który jest zarówno głupi, jak i bardzo śmieszny (swoją drogą, te dwa aspekty dość często chodzą parami).

Zgodnie z opisem w "O W&H" jestem germanofilką. Jak u licha to się stało, że przeoczyłam błąd językowy w nazwie bloga, a dokładniej we fragmencie pochodzącym z języka niemieckiego?!

Hantla. Hantel. Hantle.
Niemożliwe.
To jak to w końcu jest?

Krótka lekcja niemieckiego: wprawdzie rodzajnik jest die, ale jednak rzeczownik to Hantel, a nie Hantla. Wynika więc z tego, że liczba pojedyncza w języku polskim to hantel. Hantla jako słowo owszem, istnieje, ale jako dopełniacz (czego nie ma - tego hantla).

To skąd mi się to w ogóle wzięło?! Ano z klubu. Nikt nie mówi "hantel". W ciągu 3 lat nigdy nie usłyszałam tego słowa. Zawsze "weźcie hantlę" - i mówię tu o przypadku, kiedy faktycznie mieliśmy wziąć jednego hantla. Takie to już są problemy z zapożyczeniami z innych języków.

Moja pierwsza myśl nie była zbyt optymistyczna. Pomyślałam, że nie pozostaje mi nic innego, jak pozmieniać wszystko. Słownie - wszystko. Insta, Pinterest, Bloglovin, Facebook, Youtube, Cupsell, Gmail (!), Zblogowani, durszlak...


Shit.